Polub nas na facebooku

Dodaj ofertę za darmo

Sztuczne barwniki do lodów są szkodliwe?

2008-07-15

"E-dodatki", czyli farby, dodawane są m.in. do lodów, galaretek, gum do żucia, tzw. dań instant a nawet wędzonych ryb i serków topionych. Sztucznymi barwnikami koloryzuje się między innymi lody - ulubione przysmaki dzieci. A według badań mogą one być odpowiedzialne za zespół ADHD.

Parlament Europejski wytoczył wojnę "E-dodatkom”. Chce, żeby producenci żywności informowali na etykietach, jak szkodliwe dla zdrowia dzieci są popularne barwniki. Na celowniku unijnych urzędników znalazło się sześć substancji: E110 - żółcień pomarańczowa, E104 - żółcień chinolinowa, E122 - azorubina, E129 - czerwień allura, E102 - tartrazyna i E124 - czerwień koszenilinowa.

Dodają rybom koloru

- Te barwniki to po prostu farby, którymi koloryzuje się żywność - mówi "Pomorskiej” dr Zbigniew Hałat, epidemiolog, prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów. Wykorzystuje się je do barwienia m.in. lodów, galaretek, budyniów, gum do żucia, oranżady, tzw. dań instant (sosów, zupek w proszku), a nawet wędzonych ryb i serków topionych.

- Niestety, wiele z nich to ulubione przysmaki dzieci. Im coś ma bardziej jaskrawy kolor, tym chętniej po to sięgają. A skutki częstego jedzenia produktów naszpikowanych barwnikami i konserwantami są opłakane - uważa dr Hałat.

Kłopoty z agresją

Naukowcy z Wielkiej Brytanii przeprowadzili badania, z których wynika, że "E-dodatki” mogą negatywnie wpływać na rozwój dziecka. - Badania Brytyjczyków spotkały się z dużym oporem producentów żywności. Zostały jednak powtórzone i po raz kolejny dowiedziono, że barwniki i konserwanty sprzyjają rozwojowi nadpobudliwości dzieci, sprawiają, że mają one problemy z czytaniem i koncentracją. Te substancje są po prostu odpowiedzialne za zespół ADHD - przekonuje prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów.

- Barwniki i bardzo popularny benzoesan sodu wpływają także na rozwój alergii i astmy. Wielu moich pacjentów, którzy odstawili "kolorową” żywność, cieszy się dziś lepszym zdrowiem i samopoczuciem - dodaje.

Producenci stosują sztuczki

Zdaniem specjalistów liczba dzieci mających kłopoty z nadpobudliwością mogłaby się zmniejszyć, gdyby zakazać producentom stosowania barwników. Parlament Europejski postanowił na razie zobowiązać firmy do umieszczania na etykietach nie tylko symboli "E-dodatków”, ale też informowania o "możliwym niekorzystnym wpływie na aktywność i zdolność koncentracji u dzieci”.

- To nie poprawi sytuacji - uważa Marek Szczygielski, wojewódzki inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych w Bydgoszczy. - Producenci mają swoje sztuczki. Na etykietach, obok tej informacji, umieszczą na przykład duży znak graficzny. I to on będzie przykuwał wzrok konsumenta. Pewnie zagrają też kolorami, żeby napis był jak najmniej widoczny, a produkt mimo wszystko bardzo atrakcyjny.

Szczygielski przyznaje, że producenci często stosują nieuczciwe praktyki. - Wykorzystują barwniki, ale nie chcą ich tak nazywać. Badamy właśnie przypadek firmy, która w składzie podaje zaciemniacz do pieczywa, a tak naprawdę jest on barwnikiem. Producent wprowadza więc konsumenta w błąd.

Boją się spadku sprzedaży

Kujawsko-pomorscy przedsiębiorcy przyznają, że nie zdecydowali jeszcze, czy umieszczą informacje na etykietach, czy też zrezygnują z barwienia żywności. - W obu przypadkach może znacząco spaść nam sprzedaż - tłumaczą.

- W podjęciu decyzji powinni pomóc producentom konsumenci - mówi dr Zbigniew Hałat. - Im mniejszy będzie popyt na żywność z "E-dodatkami”, tym mniejsza będzie podaż. Jak informuje Andrzej Sanderski z biura prasowego Parlamentu Europejskiego rozporządzenie dotyczące "E-dodatków” wejdzie w życie prawdopodobnie jesienią tego roku. - Producenci będą jednak mieli od tego momentu 18 miesięcy na przygotowanie nowych etykiet.

Źródło: www.pomorska.pl